Kiedy pociąg IC „Żubr” zwalnia na stacji w Hajnówce, pasażerowie instynktownie odrywają wzrok od telefonów. Za oknem nie ma już betonowych bloków ani biurowych wieżowców — są sosny. Wysokie, proste, jakby postawione przez kogoś, kto miał nieograniczony czas i nieograniczoną cierpliwość. Przez chwilę można odnieść wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie — nie o dekady, lecz o stulecia. Puszcza Białowieska …